sobota, 20 lutego 2021

Czas na czosnek niedźwiedzi

Zbliża się wiosna, a z nią krótki sezon czosnku niedźwiedziego. Liście tej rośliny można używać w kuchni, np. przyrządzić smakowitą, acz bardzo prostą zupę. Można je też używać do sałatek, zakonserwować lub po prostu na chleb. I mamy je za darmo!


czosnek niedźwiedzi czyli cebula czarownic
Czosnek niedźwiedzi, czyli cebula czarownic albo czosnek cygański, najlepszy jest w marcu i kwietniu. Później, owszem, można jeszcze chwilę go zbierać, ale to już nie to. Liście robią się trochę łykowate i tracą w znacznej części swoje wartości odżywcze i prozdrowotne. Tak że przeczytajcie ten tekst i szykujcie się roboty.

Po co w ogóle zbieramy czosnek niedźwiedzi? Bądźmy szczerzy - najpierw dla smaku. Właśnie - lekko czosnkowy, ale nie za bardzo. Jedzenie normalnego czosnku nie każdemu pasuje, bywa on dość ostry. Ten zaś przyjemnie się chrupie, nawet na surowo, bez zbytnich sensacji.

Oczywiście, powinniśmy ochotę na czosnek motywować przede wszystkim jego właściwościami prozdrowotnymi. No bo ma on wszystkie zalety czosnku pospolitego. Ba, zawiera nawet więcej związków siarki, pomagających w działaniu układu sercowo-naczyniowego, pokarmowego, ułatwiających walkę z drobnoustrojami. W tym nawet zwalcza drożdżaka Candida albicans, odpowiedzialnego za grzybicę. Podobno również pomaga przy Covid i niektórych nowotworach. Na grypę zaś to pewniak. Do tego dobrze robi na nadciśnienie, kondycję włosów i paznokci itd. itp. Cudo, normalnie.

________________________________

Porównaj ceny przetworów w Ceneo
________________________________


Dlaczego akurat „niedźwiedzi”? Podobno miśki kiedy się budzą ze snu zimowego, to pierwsze za co się biorą, to właśnie spożywanie tych listków. Nie wiem, ile w tym prawdy, no i ciekawe, czy Anglicy też znają tę legendę, bo dla nich to przecież też „Bear's Garlic”.

Gdzie go szukać?  Najczęściej w lasach, zagajnikach nawet, szczególnie w zaroślach nadrzecznych. Tak naprawdę w lasach całej Europy (i niektórych rejonach Azji). W Polsce spotkacie go najczęściej w Bieszczadach, Puszczy Kampinoskiej, Białowieskiej i w okolicach Sandomierza. Ale nie tylko. W Wielkiej Brytanii jest też rozpowszechniony.

Jego cechą charakterystyczną są długie (do 20-30 cm wysokości) lancetowate liście oraz wydzielające intensywny czosnkowy zapach kuliste, białe kwiatostany z pojedynczymi gwiaździstymi kwiatami, które znajdują się na długich (do 50 cm) łodygach. Kwiaty są niejadalne.

Zbierając owe listki, należy uważać, aby nie pomylić ich z konwalią majową albo zimowitem jesiennym. To rośliny trujące. Zanim przystąpicie do zbiorów, warto otworzyć sobie po prostu w necie kilka poradników, wyświetlić zdjęcia. Np. coś takiego.

Szczerze mówiąc, za pierwszym razem obawialiśmy się bardzo, czy nie zebraliśmy trucizny. Kosztowaliśmy najpierw po listku. Jednak wszyscy pytani, twierdzili, że to co zebraliśmy to jest właśnie czosnek niedźwiedzi. I rzeczywiście, obawy okazały się płonne. Tak naprawdę... to nie jest łatwo się pomylić. To naprawdę rzadkie przypadki. O ile listki tych roślin są ciut podobne, to struktura krzaczka zupełnie inna. Tu jedna łodyżka - jeden listek, tam - więcej. Najczęściej te rośliny rosną w innych warunkach, w innym czasie itd.

Jest jeszcze jeden problem. W Polsce ów czosnek jest pod ochroną. Właściwie, nie wiadomo czemu. To może nie chwast, ale jest go trochę, a zbieraczy mikro. Nie wiem jak jest w UK, ale zebraliśmy go po prostu nad strumykiem w parku. Ale uwaga! Można go łatwo uprawiać. Tutaj zakupicie gotowe sadzonki.

OK. załóżmy, że macie już czosnek niedźwiedzi, zabierzmy się za zupę. Tym bardziej, że pozostałe składniki też będą proste.

Zupa z czosnku niedźwiedziego

Składniki: 100 g świeżych liści czosnku niedźwiedziego (to mniej więcej duży kubek ubitych liści), 1 ząbek czosnku pospolitego, 1 litr bulionu (najlepiej drobiowo-warzywnego), 4–5 ziemniaków, 1 średniej wielkości cebula, 2 łyżki masła, kilka łyżek słodkiej śmietany, sól, pieprz, gałka muszkatolowa, zielona cebulka lub szczypiorek oraz pestki dyni do posypania (opcjonalnie), grzanki z dwóch tostów (albo gotowe) względnie groszek ptysiowy.

Wykonanie. Lista składników może wydawać się długawa, ale znaczna część z nich to przybranie, przyprawy lub coś do podania.
Na początek kroimy w kostkę ziemniaki (można podgotować), siekamy cebulę i czosnek oraz umyte liście. Nie trzeba przejmować się wymiarami krajanki, jako że i tak wszystko zmiksujemy. Następnie podsmażamy składniki na maśle, zaczynając od cebuli. Zalewamy bulionem i gotujemy do miękkości. Zabielamy śmietaną i doprawiamy solą, pieprzem i gałką.
Gotową zupę podajemy z grzankami bądź groszkiem ptysiowym i posypujemy zieleniną, ewentualne pestkami dyni. Co do podania zresztą, dobrze spisują się też jajka na twardo (jak w barszczu).

Smacznego!

Poprzedni przepis - hiszpańskie zarangollo