Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 kwietnia 2018

Korzeniowy symbol krzepy

Razu pewnego w lokalnym markecie zaintrygował mnie turnip. Nie wiedziałem co zacz, wyglądał inaczej niż znane mi korzeniowate. Postanowiłem spróbować, zwłaszcza że brak mi kalarepy. Może jakoś tam ją zastąpi?

Skosztowałem, okazało się, że skądś pamiętam ten smak. Sprawdziłem, tj. przetłumaczyłem i jest  – rzepa! „Każdy sobie rzepkę skrobie” - któż tego nie słyszał.  Kiedyś była chyba dość popularna. Ja już jednak nie pamiętałem nawet jak smakuje ani jak wygląda. Do czynienia miałem z nią może przez przypadek, w dzieciństwie, podczas wakacji na wsi. Za to znałem wiersz Juliana Tuwima, o dziadku co to zasadził zasadził rzepkę w ogrodzie i -
„Chodził te rzepkę oglądać co dzień.
Wyrosła rzepka jędrna i krzepka,
Schrupać by rzepkę z kawałkiem chlebka!”
No ale miał duże problemy z jej zbiorem. Nie mógł nawet pomóc kolektyw z udziałem ludzi i zwierząt, aż wreszcie...
Stąd rzepa wydawała mi się symbolem siły i zdrowia. No i rzeczywiście przecież mówi się też „zdrowy jak rzepa”, „baba jak rzepa” itd.

dania z rzepy
Więc warzywo tak tradycyjne, ale jednocześnie trochę tajemnicze. Pewnym zaskoczeniem może się np. wydawać fakt, że to podgatunek kapusty właściwej, należący do rodziny kapustowatych. Taka niby prosta roślina, ale już tylko się ją uprawia, dziko nie rośnie. I to mimo że nie narzeka na klimat. Uprawia się ja w całej Europie i to bardzo często w chłodniejszych okolicach. Do tego jej bulwy mogą być przechowywane przez kilka miesięcy od ich zebrania. Tak więc wytrzymała, choć przywędrowała do nas może i ze środkowej Azji. Ale starożytni Grecy i Rzymianie też się nią cieszyli.
O tych zwierzętach w wierszu to zaś nie bez kozery, same by ją chętnie schrupały. Przecież większe bulwy, tyle, że nie tak wyraziste w smaku, uprawia się na paszę dla zwierząt hodowlanych. A jej liście też niczego sobie, jako że bardziej wypełnione białkiem niż korzenie. Do tego rośnie ona na tzw. międzyplonie ścierniskowym. Cenne są liście, które zawierają więcej suchej masy i białka niż korzenie.

I rzeczywiście, działa wzmacniająco. Jest dobrym źródłem witaminy PP, C, beta-karotenu i witamin z grupy B - a te jak wiadomo stosuje się nawet w preparatach wzmacniających, energetycznych. Do tego działa bakteriobójczo i moczopędnie. Ma zastosowanie w kosmetyce. Spotkaliście może szampon z zawartością rzepy? Ale można też samemu zrobić wywar z liści, który pomaga na włosy przetłuszczające się, do tego wzmacnia je i zapobiega wypadaniu. Z kolei z ugotowanych i przetartych korzeni robi się maseczki do twarzy przeciw trądzikowi i wypryskom.

Sałatka z rzepy i zielonej sałaty


Składniki: 1 duża główka zielonej sałaty, bulwa białej rzepy, duży ogórek, 1 czerwona cebula, pół pęczka rzodkiewki, 2 łyżki oliwy, sok z 1/2 cytryny, zioła prowansalskie, majeranek, ew. czosnek niedźwiedzi (jak możemy go zebrać lub gdzieś kupić), sól pieprz.
Wykonanie. Oczyszczoną i wysuszoną sałatę porwać na kawałki. Rzepę obrać i zetrzeć na tarce o dużych oczkach, posolić. Obranego ogórka, cebulę i rzodkiewkę obrać pokroić w kostkę - całość wsypać do miski. Rzepę odcisnąć z soku i też dodać. Wlać oliwę, przyprawić resztą, wymieszać i schłodzić przez ok. pół godziny. Świetnie pasuje do potraw mięsnych z grilla, ale można też jej użyć do obiadu. My jemy nawet solo...
Smacznego!

Poprzednie danie - proste ciasto z rabarbarem




Wpis gościnny, Stan 

piątek, 16 marca 2018

W UK gość mało znany - kalarepa

To warzywo zdecydowanie przypomina mi smaki dzieciństwa. Kiedy tylko zaczynał się na nią sezon, z ochotą wcinaliśmy kalarepę. Samą, na surowo, czy pod innymi postaciami. I jest ona dla mnie jak kolejny przyjaciel, którego w praktyce straciłem od czasu wyjazdu z Polski.

Po prawdzie, to tych sposobów podawania kalarepy nie było tak dużo. No bo przecież nie miałem czasu czekać na jej przetworzenie, ani nie chciałem psuć jej smaku jakąkolwiek obróbką. To, że mama wrzucała ją do jakiejś zupy, uważałem za marnotrawstwo.

Problemem pewnym było dla mnie jej obieranie, warzywo to charakteryzuje się bowiem dość oporną skórką. I tu znów z pomocą przychodziła mama – abym się nie pociął, próbując się dobrać do chrupkiej, acz soczystej zawartości. A mama też wiedziała co robi, dając mi to warzywko do zjedzenia. Znała bowiem starodawne powiedzenie: „Będziesz krzepka jak kalarepka”.

dania z kalarepy
Dopiero później, kiedy sam mocniej stanąłem w kuchni, wynalazłem bardziej urozmaicone sposoby jej podawania. Ale zawsze pozostał sentyment do tej pierwotnej, prostej wersji.

Sentyment obecnie niespełniony. Jedynie, kiedy w odpowiednim momencie roku odwiedzamy Stary Kraj, jak ostatnio. Anglicy niby jakoś ją tam nazywają: kohlrabi albo turnip cabbage. Już samo to pokombinowane nazewnictwo wskazuje, że nie za bardzo są z tym warzywkiem obyci.

No i rzeczywiście: „Właśnie mi to dostarczono w pudełku z warzywami. Nie wiem co to, ani co z tym zrobić! Czy macie jakiś pomysł, typu  child friendly?” - brzmi kwestia Kerry B. na jednym forum dla mam. „Nie jestem całkiem pewna, ale to coś pomiędzy rzepą a kapustą. Więc może jakieś pieczenie, duszenie, gotowanie... Ale, żeby od razu przepis... Daj nam znać jak coś znajdziesz!” - opowiada Ciara. „One smakują trochę jak łodygi brokułów. Pocięte w plasterki, z sosem serowym i kawałkami boczku będą smakowały” - doradza Alice W.

Zabawne to, ale taka jest smutna prawda – tutaj kalarepy prawie nie znają. Choć przecież było nawet w ostatnich latach sporo publikacji na temat „kohlrabi” w największych gazetach kraju. Zachwalały one walory warzywa, uczyły go uprawiać i podawały przepisy.
A zachwalać jest co, lista zasług długa. Bogactwo wartościowych składników sprawia, że kalarepa wspomaga pracę organizmu, a także wspomaga go w walce z chorobami, nawet nowotworami – dzięki bioflawonoidom. Zjedzenie niewielkiej główki kalarepy pokryje nasze całodzienne zapotrzebowanie na witaminę C. Ma dużo betakarotenu (chroni wzrok oraz wspomaga rozwój tkanek). Jest bogatym źródłem błonnika, zwiększającego wydalanie kwasów żółciowych i cholesterolu oraz zmniejszającego ryzyko wystąpienia miażdżycy czy choroby niedokrwiennej serca.
Do tego potas, żelazo, jod, fosfor, miedź, mangan, wapń, sód itd., itp.

Carpaccio z kalarepy


Składniki: 1 młoda kalarepa, 100g sera typu gorgonzola, garść poszatkowanych orzechów włoskich, oliwa, sok z cytryny, świeży koperek, pietruszka, listki tymianku, sól i świeżo zmielony pieprz.
Wykonanie. Warzywo umyć, osuszyć, obrać, a następnie cieniutko pokroić na plasterki. Rozłożyć plasterki kalarepy na talerzu. Ser pokroić drobno lub pokruszyć. Posypać kalarepę serem, orzechami oraz posiekanymi ziołami. Skropić cytryną i oliwą. Doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem.
Smacznego!

Ostatnio proponowaliśmy - Delhi Dal Makhani

Gościnnie - Jac


piątek, 9 lutego 2018

Aromatycznie do granic


Kuchnie azjatyckie bardzo lubimy i nie jesteśmy w swoich upodobaniach jedyni. Znamy podstawowe cechy tych bardziej kontynentalnych, o indonezyjskiej wiemy jednak wciąż stosunkowo niewiele.

Znamy i jemy często coś z tamtej strony świata, nie ustajemy jednak w poszukiwaniach czegoś wciąż nowego. Lub raczej takiego, które łączyłoby najlepsze cechy z menu różnych dalekowschodnich krajów.
Taka może być kuchnia indonezyjska. Od wieków mieli tu swoje przyzwyczajenia, a tu jeszcze przyjechali Arabowie, Chińczycy i Hindusi i dorzucili swoje, niemniej „wybuchowe”, pomysły.
Wpływy indyjskie przejawiają się oczywiście w licznych potrawkach curry i wykorzystywaniu bardzo aromatyczne przypraw, jak kurkuma czy imbir. Chińczycy stoją za zamiłowaniem do soi, makaronu i również niektórych przypraw, np. anyżu. Też oni odpowiadają za częste przyrządzania potraw w woku. Arabskie wpływy dostrzec można w satayach, czyli szaszłykach, w marynowaniu i opiekaniu mięs na ruszcie. To kuchnia zdecydowanie bardziej bogata w składniki, zwłaszcza te aromatyczne, niż np. kuchnia japońska.

ziemniaki po indonezyjsku
Trzeba w ogóle uświadomić sobie, że pojęcie kuchnia indonezyjska jest bardzo szerokie. No bo to kraj wielu regionów, mnóstwa wysp. Jawajczycy lubią gotować na słodko, na Bali szczególnie lubią ostrość.
Menu poszczególnych wysp uzależnione jest w dużej mierze od religii wyznawanej przez mieszkających na nich obywateli. Np. właśnie na Bali, ponieważ jest tu wielu wyznawców hinduizmu, w menu trudno spotkać wołowinę, za to nie brak wieprzowiny.

Można spróbować np. babi guling, czyli prosiaka z rożna nadziewanego ziołami i przyprawami korzennymi. Mają tu więc charakterystyczne potrawy regionalne, niemniej pewne cechy wspólne da się zauważyć. Choćby jeżeli chodzi o składniki, wśród których wyróżniają się: ryż, ryby, owoce morza, mięso, owoce tropikalne.

Do tego w porównaniu z menu wielu innych azjatyckich krajów, kuchnia Indonezji wydaje się bardziej aromatyczna. Bez przypraw nie ma tu gotowania i naprawdę ich nie żałują. Co bardzo często można tu poczuć? Np. przyprawy, które dają świeży, nieco cytrusowy posmak. Używają trawę cytrynową, którą mielą na pastę albo świeżą miażdżą, związują i wrzucają do potrawy. Równie często w potrawach pojawiają się liście limonki kaffir, nuty cynamonu, kolendry, kardamonu czy anyżu gwiazdkowatego. Pojawia się tam także lukrecja, fenkuł i kmin rzymski. Gorzkawy smak wielu z nich doskonale współpracuje z mleczkiem kokosowym. Powszechnie stosowany przez Indonezyjczyków jest galangal, czyli rodzaj imbiru.

Ziemniaki po indonezyjsku (rendang)


Składniki: 750g małych ziemniaków, kawałek imbiru (5 cm), ew. mniejszy kawałek galangalu, 4 długie papryczki chili, trawa cytrynowa (tylko dolna miękka część), 2 ząbki czosnku, 4 szalotki, kilka liści bazylii, liść laurowy lub indonezyjskie liście daon salam, puszka 400ml mleczka kokosowego, pół łyżeczki kurkumy.
Wykonanie. Ziemniaki umyć, nie obierać, ale naciąć do połowy ostrym nożem. Pozostałe składniki pokroić na drobne kawałki i zmielić w blenderze na pastę. Można dodać trochę wody jeśli mieszanina jest za sucha i nie chce się zmiksować. Na patelni zredukować o połowę mleczko kokosowe. Do mleczka dodać pastę i gotować na wolnym ogniu 20 minut. Wrzucić ziemniaki i dalej gotować ok. 45 min. Po pewnym czasie pasta zacznie zmieniać kolor, a smak zacznie wnikać w ziemniaki. Po 30 zdjęciu z ognia odstawić na pół godziny – wtedy są najlepsze.
Smacznego!

Poprzedni przepis - ryba duszona w pomidorach 


piątek, 7 lipca 2017

Niby ogórek, a jednak dynia

Choć cukinia pochodzi z południa Europy, jest u nas dość znana - choć jakby rzadko używana. Podbnie w Wielkiej Brytanii. Możliwe, że wielu nie ma pojęcia, co zrobić z tego dostępnego w każdym markecie warzywa.


cukinia przypomina ogórek
Dostępnego, bo jednak jacyś jej amatorzy są. Choćy i dlatego, że cukinia droga nie jest i dużo z nią kombinować nie trzeba. Do tego jest niskokaloryczna, ale za to oferuje sporo witamin. Odkwasza organizm i sprzyja przemianie materii. Co ważne, to również smaczne warzywo, które daje w kuchni mnóstwo możliwości i jest łatwe w przygotowaniu.
Biorę więc często ją i ja, choć początkowo nie mam specjalnych planów wobec niej. Ot, żeby była, coś się wymyśli. A można po prostu pokroić, posolić, opłukać, osuszyć, polać oliwą, zgrilować.  Tak często robię. Nawet nie dlatego, aby zjeść wymaganą porcję warzyw, ale dlatego, że lubię. No i zjadam to, co mi się dobrze kojarzy. A cukinia kojarzy mi się z Morzem Śródziemnym i okolicą. Przywieźli ją do nas do nas ze słonecznej Italii i zadomowiła się w polskiej kuchni na dobre.

Cukinia przypomina wielki ogórek, ale to smuklejsza i delikatniejsza odmiana wielkiej dyni. Jej włoska nazwa to zucchina – mała dynia. My nazywamy ją też kabaczkiem. Odpowiada jej towarzystwo innych produktów - świetnie łączy się w potrawach z rybą, mięsem oraz innymi warzywami. Tą wszechstronność ułatwia jej łagodny smak. Da się ją jeść nawet na surowo, do kanapek. Można grillować, faszerować i używać jako składnik nadzienia, do zup, zapiekanek i placków. Robią z niej nawet pyszny dżem.

Na polskich stołach dość popularne jest leczo z cukinią, z dodatkiem pomidorów i cebuli, z mięsem lub w wersji wegetariańskiej. Spotyka się dość często zupy oraz zapiekanki. A np. tacy Bułgarzy podadzą ją z dodatkiem jogurtu. Mogą to być oprószone mąką i usmażone kawałki cukinii, polane sosem z jogurtu naturalnego, wymieszanego z posiekanym czosnkiem, solą i pieprzem. To świetna opcja na lato, np. jako side dish do grilla.

To jasne, że sporo pomysłów na jej wykonanie mają Francuzi. Ci popisują się m.in. cukinią zapiekaną. Też prosta rzecz. Lekko podgotowane warzywo trzeba włożyć do żaroodpornego naczynia, oprószyć przyrumienioną bułką tartą, koperkiem i pieprzem. Całość polać olejem i zapiec.

Grecy lubią faszerować i tak też robią z cukinią. Dorodne cukinie przekrawa się wzdłuż, wydrąża z nich miąższ i wypełnia połówki warzywa farszem przygotowanym np. z mielonego mięsa lub z sera feta, suszonych pomidorów i czarnych oliwek. Całość należy zapiec.

Wzięliśmy to warzywo od Włochów i oni chyba są najbardziej zaawansowani w jego przyrządzaniu. Oferują cukiniowe zupy, sosy i sałatki, oczywiście sporo też przepisów na na dania makaronowe z cukinią. Ale zupełnym hitem są smażone kwiaty cukinii. Tak, tak – kwiaty. Świeżo zerwane, umyte i osuszone, zanurzają w cieście naleśnikowym z ziołami i smażą na złoty kolor w mocno rozgrzanym tłuszczu.
A my... po naszemu, z wieprzowinką.

Roladki z cukinii z boczkiem


Składniki: 2 cukinie, 6 plastrów boczku wędzonego, 20 dkg mozzarelli, tymianek, orzeszki piniowe, olej, pieprz.
Wykonanie. Obie cukinię pokroić wzdłuż na 6 plastrów. Plastry cukinii włożyć na 1 min do wrzątku, wyjąć, osączyć i ostudzić.
Na paskach boczku układać plaster cukinii, na nich po kawałku sera. Posypać tymiankiem i pieprzem – wedle uznania - oraz orzeszkami. Każdą roladkę dokładnie zwinąć roladkę i spiąć wykałaczką. Usmażyć na złoty kolor na oleju i odkładać na ręcznik papierowy.
Smacznego!

niedziela, 25 czerwca 2017

Lekka klasyka z południa

Kiedy pada propozycja spróbowania czegoś z kuchni włoskiej, na myśl przychodzi przede wszystkim pizza i spaghetti To w pewnym sensie dania sztandarowe, ale przecież nie jedyne. Warto by spróbować czegoś innego. Zwłaszcza, gdyby tak powędrować w najdalsze zakątki Italii.

Przepis na caponatę
Szukamy czegoś, co jak najbardzie spełnia cechy kuchni śródziemnomorskiej - bo jest nią ta włoska. Tak więc potrawa powinna być lekka, najlepiej bazująca na warzywach, koniecznie z oliwą lub na oliwie. Zaś z warzyw pewnie przydałyby się pomidory. Nie pochodzą one co prawda z Europy, ale zagościły w niej na dobre, a tę jej część prawdziwie podbiły.
Smak uszlachetnią jakieś aromatyczne zioła. Często w tym rejonie wykorzystuje się wino lub uboczny efekt jego produkcji, czyli ocet.
Ma być słonecznie, pachnąco, zdrowo. I baaardzo smacznie!

Unikniemy technik produkujących potrawy ciężej strawne, czyli nie będziemy smażyć. Ani piec. Tutaj jeszcze bardziej lubią gotować, czy raczej dusić – wtedy jest jeszcze zdrowiej. No i już coś nasuwa się na myśl. Różne narody mają coś duszonego z warzyw, jak ratatouille, leczo, różne opcje duszonych warzyw z curry itp.
 
Nie inaczej jest we Włoszech, a zwłaszcza na południu italskiego "buta". Mają tu podobne danie. To caponata. Mówi się, że każda kucharka i każdy kucharz w południowych Włoszech ma swój przepis na tę słynną i nie trudną do wykonania potrawę. Niektórzy utrzymują, że przepisów na to danie jest około 40. Twierdzi się też, że pewnie każde miasto na Sycylii ma swój typowy składnik, stąd wachlarz wersji caponaty jest tak szeroki. Ja też mam swoją wersję, a pewien składnik w tym wszystkim może być określany jako „sekretny”, czyli w praktyce stanowiący o oryginalnym smaku.
Tak wiele możliwości, a u nas wciąż pizza i spaghetti. Dlaczego włoskie knajpy tak rzadko podają to smaczne i szybkie danie? Nie wiemy.

Caponata - śródziemnomorski klasyk


Składniki: 2 bakłażany, 1-2 cebule, 3 łodygi selera naciowego, 2 papryki, 1 szklanka posiekanych pomidorów bez skórki, 1 łyżka kaparów, 2 łyżki czarnych oliwek bez pestek, 1 łyżka rodzynek, 2 ząbki czosnku, łyżeczka rozmarynu, oregano, 100 ml oliwy, sól, pieprz, cukier, 2 łyżki octu winnego.

Wykonanie. Bakłażana pokroić na plastry (1 cm), a potem w szerokie paski. Posolić szczodrze i odstawić na sitko, aby puścił sok. Po ok. 30 minutach opłukać zimną wodą i osuszyć.
Seler obrać z włókien i pokroić na kawałki (1/2 cm). Cebule pokroić w półplasterki. W rondlu rozgrzać połowę oliwy i na niej podsmażyć bakłażany – tak, aby łapały złoty kolor. Wyjąć i osączyć. Dodać resztę oliwy, podsmażyć seler. Dodać cebulę i smażyć kolejne 3-4 minuty, nie przypalając. Wrzucić z powrotem bakłażany, w towarzystwie pomidorów. Wsypać zioła. Dodać kapary, pokrojone oliwki, sparzone wcześniej i odsączone rodzynki, posiekany czosnek.
Ocet wymieszać z cukrem i dolać do uduszonych warzyw. Poddusić jeszcze, tak, aby warzywa pozostały jędrne.
Można podawać na ciepło i na zimno. My wolimy w tej pierwszej wersji. Bywa też, że zapominamy o selerze, za to stosujemy cukinię, choć to pewnie już nie jest klasyka – ale też smacznie.
Podawać z kawałkiem białego pieczywa, najlepiej ciabatty, ewentualnie bagietki - i kieliszkiem czerwonego wina. Przeniesiecie się nad Morze Śródziemne!
Smacznego!

Anna Przybyło