piątek, 9 lutego 2018

Aromatycznie do granic


Kuchnie azjatyckie bardzo lubimy i nie jesteśmy w swoich upodobaniach jedyni. Znamy podstawowe cechy tych bardziej kontynentalnych, o indonezyjskiej wiemy jednak wciąż stosunkowo niewiele.

Znamy i jemy często coś z tamtej strony świata, nie ustajemy jednak w poszukiwaniach czegoś wciąż nowego. Lub raczej takiego, które łączyłoby najlepsze cechy z menu różnych dalekowschodnich krajów.
Taka może być kuchnia indonezyjska. Od wieków mieli tu swoje przyzwyczajenia, a tu jeszcze przyjechali Arabowie, Chińczycy i Hindusi i dorzucili swoje, niemniej „wybuchowe”, pomysły.
Wpływy indyjskie przejawiają się oczywiście w licznych potrawkach curry i wykorzystywaniu bardzo aromatyczne przypraw, jak kurkuma czy imbir. Chińczycy stoją za zamiłowaniem do soi, makaronu i również niektórych przypraw, np. anyżu. Też oni odpowiadają za częste przyrządzania potraw w woku. Arabskie wpływy dostrzec można w satayach, czyli szaszłykach, w marynowaniu i opiekaniu mięs na ruszcie. To kuchnia zdecydowanie bardziej bogata w składniki, zwłaszcza te aromatyczne, niż np. kuchnia japońska.

ziemniaki po indonezyjsku
Trzeba w ogóle uświadomić sobie, że pojęcie kuchnia indonezyjska jest bardzo szerokie. No bo to kraj wielu regionów, mnóstwa wysp. Jawajczycy lubią gotować na słodko, na Bali szczególnie lubią ostrość.
Menu poszczególnych wysp uzależnione jest w dużej mierze od religii wyznawanej przez mieszkających na nich obywateli. Np. właśnie na Bali, ponieważ jest tu wielu wyznawców hinduizmu, w menu trudno spotkać wołowinę, za to nie brak wieprzowiny.

Można spróbować np. babi guling, czyli prosiaka z rożna nadziewanego ziołami i przyprawami korzennymi. Mają tu więc charakterystyczne potrawy regionalne, niemniej pewne cechy wspólne da się zauważyć. Choćby jeżeli chodzi o składniki, wśród których wyróżniają się: ryż, ryby, owoce morza, mięso, owoce tropikalne.

Do tego w porównaniu z menu wielu innych azjatyckich krajów, kuchnia Indonezji wydaje się bardziej aromatyczna. Bez przypraw nie ma tu gotowania i naprawdę ich nie żałują. Co bardzo często można tu poczuć? Np. przyprawy, które dają świeży, nieco cytrusowy posmak. Używają trawę cytrynową, którą mielą na pastę albo świeżą miażdżą, związują i wrzucają do potrawy. Równie często w potrawach pojawiają się liście limonki kaffir, nuty cynamonu, kolendry, kardamonu czy anyżu gwiazdkowatego. Pojawia się tam także lukrecja, fenkuł i kmin rzymski. Gorzkawy smak wielu z nich doskonale współpracuje z mleczkiem kokosowym. Powszechnie stosowany przez Indonezyjczyków jest galangal, czyli rodzaj imbiru.

Ziemniaki po indonezyjsku (rendang)

Składniki: 750g małych ziemniaków, kawałek imbiru (5 cm), ew. mniejszy kawałek galangalu, 4 długie papryczki chili, trawa cytrynowa (tylko dolna miękka część), 2 ząbki czosnku, 4 szalotki, kilka liści bazylii, liść laurowy lub indonezyjskie liście daon salam, puszka 400ml mleczka kokosowego, pół łyżeczki kurkumy.
Wykonanie. Ziemniaki umyć, nie obierać, ale naciąć do połowy ostrym nożem. Pozostałe składniki pokroić na drobne kawałki i zmielić w blenderze na pastę. Można dodać trochę wody jeśli mieszanina jest za sucha i nie chce się zmiksować. Na patelni zredukować o połowę mleczko kokosowe. Do mleczka dodać pastę i gotować na wolnym ogniu 20 minut. Wrzucić ziemniaki i dalej gotować ok. 45 min. Po pewnym czasie pasta zacznie zmieniać kolor, a smak zacznie wnikać w ziemniaki. Po 30 zdjęciu z ognia odstawić na pół godziny – wtedy są najlepsze.
Smacznego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz