Pasta z zielonej soczewicy może uchodzić za wegetariański pasztet. Co prawda wegetarianinem nie jestem, ale dla mnie to genialny produkt, który konsumuję z dużą ochotą. Chętniej, niż sklepowe pasztety np. z kurczaka.
To smarowidło do chleba znajduje się u mnie wciąż w fazie prób i eksperymentów. Dodaję coś, z czegoś rezygnuję. Co prawda takie coś z soczewicy (i innych strączkowych) jest znane i mogę to zaproponować w wersji podstawowej - ale wolę wersję udoskonaloną, ciekawszą. Z "twistem". A oto, co mamy na ten moment.
Moim głównym surowcem jest zielona soczewica... a właściwie ciemnozielona. Podobno to odmiana puy, najlepsza, w co jednak wątpię; bo nie kupiłbym jej za takie grosze (45 pensów).Inne jej rodzaje też się nadadzą, ale ta odpowiada mi najbardziej smakowo i... kolorystycznie. W razie czego biorę brązową. Żeby było pasztetowo.
Stosuję tę w puszce. Jest już miękka i wciąż smaczna, a pasztet zdążam zrobić przed śniadaniem.
Ale jeśli wolicie świeżą,to nie ma sprawy, tyle że te ciemne odmiany gotują się dłużej niż np. żółta. Soczewicy namaczać nie trzeba.
Kluczową przyprawą jest tutaj majeranek. Dosypuję go kilkakrotnie. W trakcie obróbki kulinarnej i jeszcze na koniec, w trakcie mieszania.
Podstawowym dodatkiem do "lentilków" jest zaś cebula. I to odpowiednio podsmażona. Dokładnie do tego momentu, kiedy pojawią się pierwsze oznaki brązowienia. Pierwsze! Pasta nie może być bowiem gorzkawa.
Tak dodana cebulką daje też efekt niespodziewany - w trakcie konsumpcji pojawia się tu jakby lekka nuta smalcu (tego do smarowania)! Pewnie dlatego, że ten też robimy zwykle z cebulą.
Masło dodaję tuż przed końcem smażenia. Ono ma stanowić nie tylko o tym, aby pasta była "smooth", ale i o masie całości.
Nie trzeba chyba mówić, że takie smarowidło jest nie tylko smaczne, ale i zdrowe. Strączkowe, obok minerałów i witamin - jak te z grupy B, potas oraz kwas foliowy, żelazo, cynk i wapń! - zawierają sporo błonnika i proteiny. To rzeczywiście takie „wegetariańskie” mięso. Jeżeli więc chcecie trochę ograniczyć spożycie mięs, ta opcja jest wyborna.
I jest to pożywienie dające uczucie sytości, a to ze względu na ów błonnik.
Smarowidło z soczewicy
Składniki: puszka zielonej soczewicy 400 g. (lub soczewica suszona), 1 średnia cebula, dwa ząbki czosnku, łyżka masła, olej rzepakowy, oliwa extra virgin, łyżeczka słodkiej papryki, szczypta paryki wędzonej, szczypta chili, łyżeczka suszonych pomidorów, Worcester sos (opcjonalnie), łyżka majeranku (co najmniej), sól, pieprz.
Wykonanie. Posiekać cebulę i podsmażyć na oleju. W międzyczasie zmiażdżyć i posiekać czosnek. Kiedy cebula zacznie łapać kolor, dodać czosnek, zamieszać i wsypać na patelnię odcedzoną soczewicę (lub tę ugotowaną). Wsypać sypkie przyprawy. Smażyć na umiarkowanym ogniu kilka minut. Wlać dobrą łyżkę oliwy (ona jest dla smaku, a nie do smażenia), zamieszać, dodać łyżkę masła. Po jego stopieniu wyłączyć ogień.
Przesypać całość do większej miski i zblendować. Po tym procesie skosztować i doprawić według własnego uznania, pamiętając, że smarowidło jeszcze przejdzie smakami.
Gotowy produkt przestudzić i odstawić do lodówki - najlepiej w plastikowym pojemniku z przykrywką lub w słoiku.
Smaczego!
Sprawdź o czym jest poprzedni post - "Połączenie nieoczywiste"

Komentarze
Prześlij komentarz