poniedziałek, 19 października 2020

Placki angielskie po węgiersku



Historia tej potrawy w naszym wykonaniu opiera się na dwóch faktach. Pierwszy jest taki, że najczęściej potrzebujemy w kuchni czegoś, co można zrobić raz dwa. Drugi jest taki, że lubimy placki po węgiersku... czy też według innego nazewnictwa – po hetmańsku.


Placki po węgiersku
Aby rzeczywiście dało się rzecz zrobić szybko, potrzebny jest pewien brytyjski produkt, który można kupić gotowy – tj. do odgrzania. Czyli hash browns, ale te duże. Do dostania np. w sklepach „B&M”. Dlaczego ich potrzebujemy? Bo to ma być danie szybkie w przygotowaniu, a praca nad polskimi, „prawdziwymi” plackami ziemniaczanymi pochłania sporo czasu. Trzeba najpierw obrać ziemniaki, później długo pracowicie trzeć... i może przytrzeć sobie palce, kiedy się człowiek pracy śpieszy. Wreszcie trzeba smażyć. Wszystkie te czynności są proste, tzw. „każdy głupi” je wykona. Tyle, że czasochłonne, więc raczej dla tych, którzy nie mają nic lepszego do roboty.

Placek polski oczywiście lepszy, zawiera jeszcze jajka i różne dodatki, więc jak np. mamy w domu teściową, która siedzi i nic nie robi, to można jej zlecić. Ale jak nie mamy...

No chyba że w Polsce też istnieje coś takiego, jak gotowe placki do odgrzania. Nie wiem, nie widziałem. Oczywiście domowe lepsze. I kiedy jeść je „solo” (czyli z solą 😛😉 ) - to w ogóle nie ma porównania. Ale kiedy robotę robi gulasz? Efekt jest podobny, próbowaliśmy.

________________________________

Porównaj ceny przetworów w Ceneo
________________________________

Aby było prędzej, to również wołowinę kupujemy w wersji diced, czyli pokrojoną w kostkę. Co ciekawe, np. w Tesco można ją obecnie dostać w prawidłowej cenie, czyli taniej niż dobrej jakości, nie poprzerastane tłuszczem duże kawałki. Dawniej było na odwrót. Ważne jednak, lepiej się postarać i wybrać ładniej wyglądającą porcję, bez zbędnych kawałków tłuszczu czy błonek. Raz, żeby nie tracić czasu na jej obieranie, dwa – żeby nie trzeba było tym później pluć. Bo np. nasze dzieci nie tolerują nieprzyjemnych kawałków tłuszczu na mięsie i gotowe są porzucić całą potrawę, kiedy je wyczują. Trzy - duszenie chudszego mięsa też trwa krócej. Ja więc rozwalam całą półkę, aż znajdę ten odpowiedni produkt.

Składniki: 300 g mięsa wołowego, 2 cebule, łyżka smalcu względnie olej, 2 łyżki mąki, 3 łyżki koncentratu pomidorowego, łyżka papryki w proszku słodkiej, łyżeczka papryki wędzonej, tymianej, majeranek, łyżeczka szczypiorku (najlepiej świeżego ale może być suszony), świeżą pietruszka, sól i pieprz do smaku. Względnie - garść pokrojnych w plastry pieczarek lub papryki czerwonej.

Wykonanie. Więc zaczynamy od gulaszu, bo placki odgrzejemy raz dwa. Na tłuszczu, oczywiście najlepiej na smalcu, obsmażamy mięso, po czym zsuwamy je z patelni na talerz obok. Dodajemy ciut tłuszczu i obsmażamy poszatkowaną cebulę. Jeżeli używamy pieczarki lub świeżą paprykę, to również obsmażamy. Papryka ma taki sens, że ogólnie pasuje do potraw węgierskich i do tego ładnie wygląda w gulaszu i na placku. 

Wrzucamy z powrotem mięso i obsypujemy mąką. To krok, który chyba nie sposoba się ortodoksom, ale my potrzebujemy mieć raczej szybko gęsty farsz (można też mąkę rozprowadzić z zimną wodą i z gulaszem pod koniec duszenia).

Dolewamy szklankę zimnej wody i ciągle mieszamy. Wsypujemy paprykę – co do tej ”smoked” czy też pimiento, to trzeba uważać z ilością, bo niektórzy (znów często dzieci) nie lubią jej specyficznego zapachu i smaku. Papryka zasadniczo powinna być przygotowana wcześniej w inny sposób, czyli rozprowadzona w stopionym smalcu, ale z tym trzeba bardzo uważać, aby jej nie przypalić, bo potrawa będzie niesmaczna. Radzimy na początek po prostu papryką przyprawiać gulasz, choć pamiętać, że ona ma zasadnicze znaczenie w tej potrawie. Czyli nie chodzi tu o szczyptę, ale sporo więcej...

Dodajemy przecier pomidorowy. Wrzucamy liść laurowy, ew. angielskie ziele, pieprz. Pod koniec przyprawiamy ziołami, takimi jak tymianek i majeranek.

Placki odgrzewamy/pieczemy według instrukcji. Polewamy je sosem i posypujemy szczypiorkiem czy też świeżą pietruszką. Ważne – jeżeli są to "hash browny", to nie topimy ich całkowicie w gulaszu, bo rozmiękną. Część na placka, resztę obok i dodajemy w trakcie jedzenia.

Świetne i bardzo bliskie oryginału. Smacznego!


JAC, AP




 

  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza