niedziela, 3 czerwca 2018

Starożytny, zdrowy, uniwersalny



dania z bobu

To smaczne warzywo jest z nami od taka dawna, że właściwie nie jest już znane jego pochodzenie. Bób w Polsce jest bardzo popularny, ale jadali go już starożytni. I my go uwielbiamy, choć coraz częściej zdarza się, że wychodzimy poza znaną od dzieciństwa prostą wersję jego podawania.


Wiadomo jest, że od wieków zajadają się nim nad Morzem Śródziemnym, może już od czasów neolitu. Znaleziono jego ślady w Jerychu, najstarszym mieście na świecie oraz w Egipcie , gdzie nawet miał znaczenie religijne. Wymieniają go w Biblii, według której mąki z bobu dodawano do wypieku chleba. Lubili go Trojanie, od których zajadający się wprost bobem Rzymianie wywodzą swój rodowód. Najpewniej późnej dotarł do Chin.
Jest on na tyle dawno z człowiekiem, że obecnie nie występuje już w stanie dzikim. To tylko roślina uprawna. Coś jak z niektórymi gatunkami zwierząt hodowanych już od czasów pierwotnych i teraz już jedynie żyjących z człowiekiem, w jego gospodarstwach.
No przecież jest pożywny, syty i do tego niezmiernie łatwy do przygotowania. Inna sprawa, że niektórzy nie wiedzieć czemu koncentrują się na spożyciu tylko sezonowym. Tak jest z nami, Polakami, którzy mamy „sezon na bób”. Jak truskawki. Jemy tylko kiedy pojawia się w pełni dojrzała wersja z lokalnych hodowli. A przecież można jeść młody bób i nawet mrozić. Taki też nabywamy najczęściej ze sklepów tu w UK.
A co takiego daje nam ten bób? Jak i inne strączkowe, jest doskonałym źródłem białka o wysokiej wartości biologicznej i co ważne nie zawiera tłuszczu. Może zastępować więc mięso, czy raczej białko pochodzenia zwierzęcego. Pomocny jest więc w np. w diecie osób cierpiących na choroby układu krążenia, które muszą ograniczyć spożycie mięsa bogatego nie tylko w białko, lecz także w niezdrowe nasycone kwasy tłuszczowe.
Jest także bardzo bogatym źródłem kwasu foliowego, tak potrzebnego w ciąży. 100 g surowego bobu pokrywa bowiem 106% dziennego zapotrzebowania na tę witaminę. Wiąże kwasy żółciowe w jelicie grubym, a tym samym obniża stężenie cholesterolu LDL we krwi. Rozpuszczalny błonnik sprzyja redukcji poziomu cholesterolu, dzięki czemu reguluje ciśnienie. Ma niską zawartość sodu, sporo potasu, witaminy A, B1, B6, C i minerały - wapń, żelazo, magnez, cynk. Zawarty w nim aminokwas, lewodopa, pomaga na Parkinsona.
Jak go jeść? Owszem, jak najbardziej prosto: ugotować, posolić i do dzioba – obierając z skórek, jak twarde. My lubimy ciut bardziej po hiszpańsku. Podgotować młody bób, odcedzić. Na oliwie podsmażyć trochę pokrojonych w drobną kosteczkę chorizo oraz cebulki. Wsypać bób, zamieszać, posypać suszoną pietruszką, solą pieprzem – pycha!
A poniżej coś jeszcze bardziej zaawansowanego.

Kulki z bobu z bryndzą

Składniki: 5 szklanek bobu, 15o g bryndzy, 1 cebula, 2 żółtka, 2 ząbki czosnku, 6 łyżek posiekanych orzechów włoskich, po łyżce posiekanego tymianku i cząbru, olej, sól, pieprz.
Wykonanie. Bób umyć i ugotować. Wystudzić i zmielić w blenderze. Dodać żółtka, ser. Posiekać cebulę, podobnie czosnek i wraz z ziołami dodać do masy. Doprawić solą i pieprzem, dobrze wymieszać. Uformować kulki i obtoczyć w dobrze posiekanych orzechach. Następnie smażyć na głębokim oleju.
Podawać jako danie główne, np. z ryżem, makaronem czy ziemniakami i surówką, ale jes to też świetna przekąską na imprezy.
Smacznego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz