piątek, 16 marca 2018

W UK gość mało znany - kalarepa

To warzywo zdecydowanie przypomina mi smaki dzieciństwa. Kiedy tylko zaczynał się na nią sezon, z ochotą wcinaliśmy kalarepę. Samą, na surowo, czy pod innymi postaciami. I jest ona dla mnie jak kolejny przyjaciel, którego w praktyce straciłem od czasu wyjazdu z Polski.

Po prawdzie, to tych sposobów podawania kalarepy nie było tak dużo. No bo przecież nie miałem czasu czekać na jej przetworzenie, ani nie chciałem psuć jej smaku jakąkolwiek obróbką. To, że mama wrzucała ją do jakiejś zupy, uważałem za marnotrawstwo.

Problemem pewnym było dla mnie jej obieranie, warzywo to charakteryzuje się bowiem dość oporną skórką. I tu znów z pomocą przychodziła mama – abym się nie pociął, próbując się dobrać do chrupkiej, acz soczystej zawartości. A mama też wiedziała co robi, dając mi to warzywko do zjedzenia. Znała bowiem starodawne powiedzenie: „Będziesz krzepka jak kalarepka”.

dania z kalarepy
Dopiero później, kiedy sam mocniej stanąłem w kuchni, wynalazłem bardziej urozmaicone sposoby jej podawania. Ale zawsze pozostał sentyment do tej pierwotnej, prostej wersji.

Sentyment obecnie niespełniony. Jedynie, kiedy w odpowiednim momencie roku odwiedzamy Stary Kraj, jak ostatnio. Anglicy niby jakoś ją tam nazywają: kohlrabi albo turnip cabbage. Już samo to pokombinowane nazewnictwo wskazuje, że nie za bardzo są z tym warzywkiem obyci.

No i rzeczywiście: „Właśnie mi to dostarczono w pudełku z warzywami. Nie wiem co to, ani co z tym zrobić! Czy macie jakiś pomysł, typu  child friendly?” - brzmi kwestia Kerry B. na jednym forum dla mam. „Nie jestem całkiem pewna, ale to coś pomiędzy rzepą a kapustą. Więc może jakieś pieczenie, duszenie, gotowanie... Ale, żeby od razu przepis... Daj nam znać jak coś znajdziesz!” - opowiada Ciara. „One smakują trochę jak łodygi brokułów. Pocięte w plasterki, z sosem serowym i kawałkami boczku będą smakowały” - doradza Alice W.

Zabawne to, ale taka jest smutna prawda – tutaj kalarepy prawie nie znają. Choć przecież było nawet w ostatnich latach sporo publikacji na temat „kohlrabi” w największych gazetach kraju. Zachwalały one walory warzywa, uczyły go uprawiać i podawały przepisy.
A zachwalać jest co, lista zasług długa. Bogactwo wartościowych składników sprawia, że kalarepa wspomaga pracę organizmu, a także wspomaga go w walce z chorobami, nawet nowotworami – dzięki bioflawonoidom. Zjedzenie niewielkiej główki kalarepy pokryje nasze całodzienne zapotrzebowanie na witaminę C. Ma dużo betakarotenu (chroni wzrok oraz wspomaga rozwój tkanek). Jest bogatym źródłem błonnika, zwiększającego wydalanie kwasów żółciowych i cholesterolu oraz zmniejszającego ryzyko wystąpienia miażdżycy czy choroby niedokrwiennej serca.
Do tego potas, żelazo, jod, fosfor, miedź, mangan, wapń, sód itd., itp.

Carpaccio z kalarepy
Składniki: 1 młoda kalarepa, 100g sera typu gorgonzola, garść poszatkowanych orzechów włoskich, oliwa, sok z cytryny, świeży koperek, pietruszka, listki tymianku, sól i świeżo zmielony pieprz.
Wykonanie. Warzywo umyć, osuszyć, obrać, a następnie cieniutko pokroić na plasterki. Rozłożyć plasterki kalarepy na talerzu. Ser pokroić drobno lub pokruszyć. Posypać kalarepę serem, orzechami oraz posiekanymi ziołami. Skropić cytryną i oliwą. Doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem.
Smacznego!

Gościnnie - Jac


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz