niedziela, 25 czerwca 2017

Lekka klasyka z południa

Kiedy pada propozycja spróbowania czegoś z kuchni włoskiej, na myśl przychodzi przede wszystkim pizza i spaghetti To w pewnym sensie dania sztandarowe, ale przecież nie jedyne. Warto by spróbować czegoś innego. Zwłaszcza, gdyby tak powędrować w najdalsze zakątki Italii.

Przepis na caponatę
Szukamy czegoś, co jak najbardzie spełnia cechy kuchni śródziemnomorskiej - bo jest nią ta włoska. Tak więc potrawa powinna być lekka, najlepiej bazująca na warzywach, koniecznie z oliwą lub na oliwie. Zaś z warzyw pewnie przydałyby się pomidory. Nie pochodzą one co prawda z Europy, ale zagościły w niej na dobre, a tę jej część prawdziwie podbiły. Smak uszlachetnią jakieś aromatyczne zioła. Często w tym rejonie wykorzystuje się wino lub uboczny efekt jego produkcji, czyli ocet.
Ma być słonecznie, pachnąco, zdrowo. I baaardzo smacznie!
Unikniemy technik produkujących potrawy ciężej strawne, czyli nie będziemy smażyć. Ani piec. Tutaj jeszcze bardziej lubią gotować, czy raczej dusić – wtedy jest jeszcze zdrowiej. No i już coś nasuwa się na myśl. Różne narody mają coś duszonego z warzyw, jak ratatouille, leczo, różne opcje duszonych warzyw z curry itp.
Nie inaczej jest we Włoszech, a zwłaszcza na południu italskiego "buta". Mają tu podbne danie. To caponata. Mówi się, że każda kucharka i każdy kucharz w południowych Włoszech ma swój przepis na tę słynną i nie trudną do wykonania potrawę. Niektórzy utrzymują, że przepisów na to danie jest około 40. Twierdzi się też, że pewnie każde miasto na Sycylii ma swój typowy składnik, stąd wachlarz wersji caponaty jest tak szeroki. Ja też mam swoją wersję, a pewien składnik w tym wszystkim może być określany jako „sekretny”, czyli w praktyce stanowiący o oryginalnym smaku.
Tak wiele możliwości, a u nas wciąż pizza i spaghetti. Dlaczego włoskie knajpy tak rzadko podają to smaczne i szybkie danie? Nie wiemy.

Caponata 

Składniki: 2 bakłażany, 1-2 cebule, 3 łodygi selera naciowego, 2 papryki, 1 szklanka posiekanych pomidorów bez skórki, 1 łyżka kaparów, 2 łyżki czarnych oliwek bez pestek, 1 łyżka rodzynek, 2 ząbki czosnku, łyżeczka rozmarynu, oregano, 100 ml oliwy, sól, pieprz, cukier, 2 łyżki octu winnego.

Wykonanie. Bakłażana pokroić na plastry (1 cm), a potem w szerokie paski. Posolić szczodrze i odstawić na sitko, aby puścił sok. Po ok. 30 minutach opłukać zimną wodą i osuszyć.
Seler obrać z włókien i pokroić na kawałki (1/2 cm). Cebule pokroić w półplasterki. W rondlu rozgrzać połowę oliwy i na niej podsmażyć bakłażany – tak, aby łapały złoty kolor. Wyjąć i osączyć. Dodać resztę oliwy, podsmażyć seler. Dodać cebulę i smażyć kolejne 3-4 minuty, nie przypalając. Wrzucić z powrotem bakłażany, w towarzystwie pomidorów. Wsypać zioła. Dodać kapary, pokrojone oliwki, sparzone wcześniej i odsączone rodzynki, posiekany czosnek.
Ocet wymieszać z cukrem i dolać do uduszonych warzyw. Poddusić jeszcze, tak, aby warzywa pozostały jędrne.
Można podawać na ciepło i na zimno. My wolimy w tej pierwszej wersji. Bywa też, że zapominamy o selerze, za to stosujemy cukinię, choć to pewnie już nie jest klasyka – ale też smacznie.
Podawać z kawałkiem białego pieczywa, najlepiej ciabatty, ewentualnie bagietki - i kieliszkiem czerwonego wina. Przeniesiecie się nad Morze Śródziemne!
Smacznego!

Anna Przybyło

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz