niedziela, 8 lipca 2018

Niby po hindusku, a to nasze

Takie już z nas jakieś niespokojne duchy w kuchni, że prawie nic nie robimy „po prostu”. Zawsze coś chcemy zmieniać, kombinować, udziwniać. A najlepiej dodać jakiś „secret ingredient”, czyli sekretny składnik. Często bywa w takiej roli używana przez nas kozieradka.

sałatka ziemniaczana po nepalsku
Termin oczywiście nie jest nasz, wzięliśmy go z jakiegoś popularnego, telewizyjnego programu kulinarnego. Pasuje nam do filozofii gotowania. Jego idea jest w praktyce taka, że dane danie pozostałoby zwykłe, codzienne, a może i nijakie, gdyby nie ów składnik naszego pomysłu, który zmienia je jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – a przynajmniej urozmaica.

No a z kozieradką to było tak. Mieliśmy kiedyś okres namiętnego kupowania wszystkiego, co egzotyczne, ze szczególnym uwzględnieniem przypraw z kuchni hinduskiej. Kupiliśmy i fenugreek, cały słoik. I to mimo że na początku nie wiedzieliśmy w ogóle co to jest. Ot, było tanie, egzotyczne, a sprzedawali w dużych opakowaniach, to i takowe wzięliśmy.

Smakowało trochę jak maggi. Zaczęliśmy dodawać po pół łyżeczki do różnych curry swojej produkcji, zanim jeszcze przeczytaliśmy w słowniku, że to ma polską nazwę. Kozieradka właśnie. Brzmi swojsko, nie? A ta roślinka z rodziny bobowatych ma jeszcze inne ciekawe nazwy: fenegryka, greckie siano, kozioroźnik, boża trawka. No i jak się okazuje, pochodzi z obszarów nam bliższych, bo nie tylko z Azji, i to tej środkowej, ale też z Europy Wschodniej. Tyle, że łatwo się przenosi i uprawiają ją już praktycznie wszędzie, w Polsce nawet dziczeje. Również pomysły na jej konsumpcję maja w bardzo różnych kierunkach – bo oczywiście w Indiach, ale też w Tajlandii, Jemenie – gdzie stanowi jeden z głównych składników narodowej potrawy zwanej Saltah – a nawet w Bułgarii. Tam wraz z czubricą stanowi o smaku mieszanki ziołowej „szarena soł”, czyli „sól barwiona”, używanej do twarogów i zapiekanek.

Jadają i liście, ale młode. Podstawa to jednak nasiona, które używa się jako przyprawę i barwnik. Ostatnio dopiero dowiedzieliśmy się, że smakowite są też kiełki, jako dodatek do kanapek i sałatek. Znana jest herbata z wysuszonych liści, jednak rewelacyjne działanie ma napar z nasion. A to dlatego, że pewne jej składniki działają osłaniająco i przeciwzapalnie na błonę śluzową przewodu pokarmowego, dzięki czemu pomagają przy wrzodach. Dobrze też działa zewnętrznie, w przypadku chorób skórnych. To pewne, a przypisują jej sporo więcej.
My zaś, oprócz tej herbatki i oczywiście curry, dodajemy szczyptę fenugreeka przy różnych okazjach. Ostatnio np. okazało się, że taka umiarkowana ilość świetnie wzbogaca zwykłe, duszone bitki wołowe. Ale nie za dużo, bo curry wołowe to profanacja...

Sałatka ziemniaczana po nepalsku

Składniki: 0,5 kg ziemniaków sałatkowych, 5 dkg zielonych groszków, zielone chili, łyżeczka chili flakes, 60 ml soku cytrynowego, 2 łyżeczki czarnego sezamu, po łyżeczce kurkumy i nasion kozieradki, olej, liście kolendry.
Wykonanie. Ugotować ziemniaki w łupinach w osolonej wodzie (nie rozgotować!). Ostudzić, obrać, pokroić w kostkę. Wymieszać je z groszkami, posiekanym chili i płatkami chili, sokiem z cytryny i sezamem. Odstawić. Rozgrzać olej na małej patelni, wrzucić kurkumę i kozieradkę. Kiedy ta zacznie brązowieć, wrzucić to ziemniaków i wymieszać. Przybrać listkami kolendry i podawać jako przystawkę bądź samodzielne danie.
Smacznego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz